Naprawiajmy język polityki i polityków. #WybieramBezHejtu

www.polityka.pl
Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami, zatem ponownie powraca temat umiejętności komunikowania się, czego naszym politykom (i nam samym) często brakuje. Czy mamy zatem wystarczająco „dość” nienawiści i obelg ze strony polityków, by wreszcie zareagować i coś z tym problemem zrobić?

Coraz bliżej wybory parlamentarne, zatem coraz częściej słyszymy, jak nasi przedstawiciele błyszczą i zaskakują nas nowi perełkami umoczonymi w błocie agresji, nienawiści, wycieczek osobistych, obelg, kłamstw i manipulacji. Niektórzy politycy celowo próbują nas szokować, wykorzystywać nasze obawy, obrażać na lewo i prawo nazywając to „szczerością” czy „antysystemowością”. Dochodzimy do sytuacji, w której jesteśmy nie tylko otoczeni, ale wręcz atakowani przez polityków (i kandydatów na polityków) agresją tak długo, aż uznamy ją za normę. Możliwe nawet, że wielu z nas już dawno temu pogodziło się z tym, że język polityki jest językiem agresji, przemocy, ataków personalnych. Że niemożliwe jest, by politycy komunikowali się z nami w inny sposób. Jakby polityka w magiczny sposób zmieniała „zwykłych ludzi” wyposażając ich w jad, który wylewać się musi przy każdej wypowiedzi. Cóż jest takiego w polityce, że nawet znane nam osoby nagle się przemieniają nie do poznania? A może jednak to nie wina polityki tylko nas, wyborców? Czy to nie my powinniśmy wymagać od polityków kontroli języka i karać brakiem poparcia tych, którzy przekraczają granice? A może nasze dyskusje wcale nie różnią się od debat polityków?

Doskonale rozumiem, że ciężko jest nam wymagać od samych siebie kontrolowania polityków, gdy ledwo potrafimy kontrolować siebie i swój język. Nawet w ciągu ostatniego miesiąca setki razy kusiło mnie, by pisać o kolejnych „idiotach-politykach” i ich „idiotycznych poglądach” (na szczęście takie notatki lądowały w koszu). By wytknąć im głupotę, chamstwo, prostactwo i manipulacje i zamiast o poglądach, hasłach i zachowaniach skoncentrować się na osobach (jak kolejny raz czytałem głupi, nieodpowiedzialny pomysł danego polityka, to aż prosiło się, by go skwitować mianem – co najmniej – głupka, idioty, paranoika itd. itd.). Polska polityka przynosi na co dzień tylu demagogów, że uzasadnione staje się pytanie, czy poza cynikami, manipulatorami, oszustami i populistami ktokolwiek inny przekracza próg służby publicznej. Zawiedzeni wyborcy przestają oczekiwać czegokolwiek pozytywnego ze strony polityków, przestają wymagać jakichkolwiek standardów. Wielu z nas pozostaje w stanie biernej akceptacji, pozbawieni nadziei na zmianę. Dlatego też tym bardziej ucieszyła mnie inicjatywa, zapoczątkowana ledwie kilka dni temu: „Wybieram Bez Hejtu”. Sami musimy sobie przypominać nawzajem, że jest o co walczyć, że mamy wpływ na język, jakim posługują się politycy i nie musimy poddać się mowie nienawiści.


#WybieramBezHejtu to „obywatelska kampania na rzecz poprawy języka i dyskusji w mediach i w internecie, zainicjowana przez ruchy Obywateli Kultury i Obywateli Nauki oraz Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita.” Została zainicjowana w związku z nadchodzącymi wyborami – czasie, gdy uważamy, że walka o polityczną władzę prowadzi do największego upodlenia języka zarówno wyborców jak i wybieranych. Wydaje mi się jednak, że kampania wyborcza nie przynosi jakościowej zmiany na gorsze – po prostu częściej zauważamy język nienawiści, częściej trafia na pierwsze strony gazet i portale społecznościowe. Jeżeli w istocie tak jest, to jest to niezwykle przykra konstatacja. Ale jednocześnie, tym bardziej powinno nas cieszyć istnienie kampanii #WybieramBezHejtu i powstanie Dekalogu Dobrych Wyborów – listy przykazań dla każdego z nas (nie tylko dla polityków), którymi powinniśmy kierować się w dyskusjach z innymi i (przede wszystkim) w ocenach polityków.

Ten dekalog powinien być na stałe przypięty do wszystkich monitorów, tabletów i komórek. Może warto mieć go zawsze ze sobą w portfelu, a już z pewnością powinien znaleźć się w każdej ławie sejmowej. Zabraknie wtedy wymówek typu: „nie wiedziałem, że jest coś złego w życzeniu śmierci milionom ludzi przez internet”, „przecież to idiota, to będę go tak nazywał”, „nie zgadzam się z nim, więc mogę go obrażać” itd. itd. Nie doczekamy się jednak ogólnokrajowej akcji publicznych instalacji Dekalogu Dobrych Wyborów (a gdyby taka artystyczna inicjatywa miała miejsce, pewnie szybko zostałaby uznana za „lewacką” i spłonęłaby, jak wcześniej tęcza), zatem musimy sami zadbać o propagowanie tych zasad. Zacząć od siebie: ugryźć się w język, choć tak bardzo kusi skwitować Posła X, Senatora Y czy Prezydenta Z krótką, dosadną wiązanką. Już ten pierwszy krok dla wielu (w tym dla mnie) okaże się wymagający. Ale trening czyni mistrza. I – przede wszystkim – tylko, gdy opanujemy już swój język będziemy mogli zabrać się za realizację najważniejszego „przykazania” Dekalogu – „Nie pozwalaj!”

To ostatnie przykazanie nie sprowadza się tylko do zgłaszania mowy nienawiści administracji Facebooka, portali internetowych czy policji. Przede wszystkim wymaga od Ciebie, byś powiedział głośne „NIE”, gdy usłyszysz mowę nienawiści, gdy ktoś w dyskusji zacznie obrażać, wylewać z siebie agresję i słowną przemoc. To najtrudniejsze, ale i przynoszące najwięcej satysfakcji zadanie. I możliwe do wdrożenia w życie tylko przy stosowaniu się do wcześniejszych zasad.

Cóż warty jest Polityk N, który wytyka innym agresywny język, by po chwili przejść do nazywania ich idiotami i wyrzucania z siebie kolejnych obelg? Czy zasługuje na głos, gdy nawet nie próbuje zrozumieć swoich przeciwników politycznych; gdy wykorzystuje nasze obawy świadomie nawołując do nienawiści ludzi, których nie znamy; gdy nie potrafi przyznać się do błędu i obraca swoją pomyłkę w atak na niezidentyfikowanych „obcych”? Wyniki wyborów wskazują, że nie tylko zasługuje na masę głosów, ale może być pewny, że dzięki nienawiści utrzyma swoje stanowisko i zwiększy swoją popularność. To nie przypadek, a wynik naszych decyzji (świadomych i nieświadomych). Decyzji, które podejmujemy na co dzień i które będziemy podejmować podczas najbliższych wyborów. Zabierzmy zatem ze sobą Dekalog Dobrych Wyborów i zanim wybierzemy kogoś zastanówmy się, na ile postępuje zgodnie z Dekalogiem i czy chcemy kolejnych lat wypluwania nienawiści przez ludzi, którzy mają nas GODNIE reprezentować…
Trwa ładowanie komentarzy...