Nie ma miejsca na usprawiedliwianie mowy nienawiści

Ostatni miesiąc i nieustanne przerzucanie się filmikami, opowieściami i pseudologiką na temat możliwości lub niemożliwości „przyjmowania imigrantów/uchodźców” obnażył, jak wiele nienawiści w nas drzemie. Nienawiści, na którą coraz częściej kompletnie nie reagujemy i pozostajemy obojętni milcząc, gdy powinniśmy protestować.

To, co obecnie się dzieje w związku z problemem uchodźców nie jest przykładem „publicznej debaty”. To przerzucanie się coraz głupszymi, absurdalnymi hasłami, zmanipulowanymi filmikami i uogólnianie na podstawie tego, co ponoć na tych filmikach „widać czarno na białym”. Skoro jeden uchodźca krzyczy coś w niezrozumiałym dla nas języku, to wszyscy z pewnością nas nienawidzą, będą roszczeniowi i pewnie planują nas pozabijać.

Jednakże mamy pełne prawo do głupich argumentów, urojonych obaw i wyolbrzymiania wyimaginowanego zagrożenia, które tylko my potrafimy dostrzec. Na przykład skoro na południe od zamieszkiwanego przez nas prawdziwego Edenu „rządzi” ISIS, to pewnie ogrom terrorystów chowa się i tylko udaje uchodźców. Podobnie ogrom Polaków uciekających z Polski za czasów PRL-u z pewnością było komunistycznymi agentami, których jedynym celem był demontaż kapitalistycznych reżimów Zachodu (i największa siatka tych podwójnych agentów dokonała demontażu Chicago, które obecnie stanowi komunistyczną komunę). Nawet tego typu idiotyczna logika pozostawia miejsce na próbę przekonania drugiej strony, na promyk racjonalnego myślenia, który przebije się przez chmury uprzedzeń.

Gdy jednak pozostawiamy obszar głupich argumentów i przekrzykiwania się filmikami i „niezależnymi” relacjami na rzecz czystej nienawiści, nawoływania do mordowania ludzi i radowania się z cudzego nieszczęścia kończy się czas na jakąkolwiek dyskusję. Nie można pozostać obojętnym na szerzenie nienawiści. Czy ma to miejsce w prywatnej rozmowie, w internecie, czy podczas publicznych protestów.

A jednak – co mnie nie przestaje zaskakiwać – znajdują się obrońcy szerzenia nienawiści. I to w najbardziej niespotykanych miejscach. Kilka dni temu Rafał Gaweł z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych postanowił upubliczniać i zgłaszać do organów ścigania dane osób nawołujących do mordowania uchodźców lub radujących się z ich cierpienia i śmierci. To świetna akcja, by przeciwstawić się rosnącej fali nienawiści (więcej o akcji możecie przeczytać np. tu). Czasem upublicznianie radykalnych przekonań może być jedynym sposobem, by się im przeciwstawić. Upubliczniający liczą na „przebudzenie się” opinii publicznej, by tego typu zachowania przestały być tolerowane. Zarówno w dyskursie publicznym jak i w rozmowach prywatnych.

A jednak ta świetna inicjatywa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych dla niektórych jest „przykładem polaryzacji stanowisk uniemożliwiającej podjęcie jakichkolwiek racjonalnych działań.” Czyli walka z mową nienawiści jest tym samym co sama mowa nienawiści? Najwyraźniej dla autora artykułu – mieniącego się racjonalistą – tak. Co ciekawe, ten sam autor broniłby wszystkich upubliczniających absurdalne i obrzydliwe wypowiedzi polskiego kleru (co zresztą robi) i nie uważałby, że w ten sposób „polaryzuje stanowiska” czy też „uniemożliwia jakiekolwiek działania”. Podobnie zachowywałby się w przypadku upubliczniania mowy nienawiści homofobów.

Czyli póki obrażani są homoseksualiści lub autorami wypowiedzi są księża, to warto bronić dyskryminowanych i upubliczniać obrzydliwe wypowiedzi. Ale gdy dotyczy to uchodźców (w dodatku o ciemniejszym kolorze skóry), nagle nawoływanie do kolejnego ludobójstwa jest tym samym, co obnażanie autora tegoż nawoływania… cóż za chora logika.

Ktoś może uznać, że nie powinniśmy „nagłaśniać” mowy nienawiści. Iż cisza i brak powszechnego potępienia jest lepszym rozwiązaniem. Cóż. Nie potrafię się z tym argumentem zgodzić. Brak zdecydowanej reakcji i coraz częstsze wzruszanie ramionami prowadzi do coraz większej zuchwałości rasistów i ksenofobów. Pokazał to ostatni przykład reakcji na zwykłą zmianę zdjęcia profilowego (i dodanie tęczowej flagi), o czym wcześniej pisałem. Pokazuje to także przykład portalu Pit Pitu, który niedawno opublikował „sarkastyczny” komentarz uzasadniający konserwację baraków w Auschwitz docelowym miejscem dla przyjęcia uchodźców. A pod nim rozlało się tsunami już pozbawione sarkazmu i celowej wieloznaczności, wprost nawiązujące do masowego mordowania ludzi. Wśród komentarzy znalazły się takie subtelne jak (pisownia oryginalna):
Baraki powojenne mamy, Trzebaby tylko dokupić cyklon B,taką większą ilość i jesteśmy gotowi na przyjęcie uchodźców
tutaj to ja mógłbym ich i miliony przyjąć, tylko system pryszniców należałoby usprawnić
Czas reaktywować piece!
Sami nawet za gaz zapłacimy XDD

Mógłbym jeszcze wiele takich przykładów zacytować…

W wolnym społeczeństwie znajdzie się miejsce na głupie argumenty, brak logiki i niesprawiedliwe uogólnienia. Jednak nie może być miejsca dla przemocy i mowy nienawiści. Czy jest ona skierowana wobec homoseksualistów, kobiet czy uchodźców o ciemniejszym kolorze skóry. Dlatego cieszy to, że Andrzej Seremet zapowiedział śledztwo za wpisy nawołujące do ludobójstwa. Ale to nie może być jedyna reakcja. Nasza obojętność to przyzwolenie na przemoc – nie tylko symboliczną, ale z czasem i fizyczną. Reagujmy zatem zanim będzie za późno.
Trwa ładowanie komentarzy...